Zastanawiałam się, czy w tym roku kontynuować moją małą tradycję ulubieńców i po chwili namysłu, trochę z pobudek egoistycznych, zdecydowałam, że chcę to dalej robić. Bardzo lubię wracać do wpisów z ulubieńcami miesiąca. Myślę, że Tobie też podobają się tego typu posty.

  1. Książka

    Ania. Grzegorz Kubicki & Maciej Drzewiecki
    Książka nie należy do łatwych. Przeczytałam ją jednym tchem i dała mi dużo do myślenia. Jest to pierwsza biografia Ani Przybylskiej. “Łobuziara z urodą nastolatki i głosem Jana Himilsbacha”. Płakałam czytając ją, śmiałam się czytając ją i miałam ogromny żal do tego na górze, że zabiera tak cudownych ludzi zdecydowanie za wcześnie. Warto czytać takie książki, choćby po to, by dostrzec, co tak naprawdę w życiu jest ważne.

  2. Film

    Trzy bilbordy.
    Jeden z lepszych, jakie widziałam. Rewelacyjna rola Frances McDormand w roli matki, która w wyniku niewyjaśnionego morderstwa traci córkę. Każdy, kto obejrzy ten film może odebrać go inaczej. Jedni jako western o docieraniu do sprawiedliwości, inni jako czarną komedię. Jakby nie było, warto obejrzeć. P.S. Gra tu jeden z moich ulubionych aktorów Woody Harrelson, którego bardzo polubiłam po serialu True Detective.

  3. Kosmetyki

    Szminka Loreal Tantalizing Taupe nr 725. To taki mój nudziak i jedyna szminka, którą już prawie wykończyłam. Bardzo ją lubię.

    Perfumy Flower Bomb Viktor& Rolf to mój zdecydowany nr 1 na wieczory i zimę. Orientalno-kwiatowe z moją ulubioną nutą bergamotki i jaśminu, ale nie tylko.

  4. Aplikacja do medytacji

    Styczeń upłynął mi pod znakiem treningów i medytacji. Niestety muszę się przyznać do porażki z Saunem T. i treningiem Insanity. Moje tętno za każdym razem wkraczało na niebezpieczne tory, a po tygodniu (mimo, że już zauważałam pierwsze poprawy kondycji) dostałam dziwnych ataków duszności i miałam problemy z oddychaniem. Odpuściłam bo nie ma co przedkładać formy nad zdrowie. Wróciłam za to do najbardziej intensywnych treningów Ewki i innych youtubowych treningów.
    Aplikacja Meditation lub Calm– to moje dwie ulubione. 10 minut dziennie naprawdę działa cuda. Wyciszenie, lepsze zrozumienie siebie, uspokojenie, zrelaksowanie- to tylko kilka z korzyści uprawiania medytacji. Spróbuj, a nie pożałujesz!

  5. Zdjęcia.

    W styczniu mogłam potrenować moje umiejętności i robiłam sporo zdjęć. Uwielbiam to, przynosi mi to wiele satysfakcji i naprawdę się przy tym relaksuję. Cieszę się, że w styczniu okazji do robienia różnego rodzaju zdjęć nie brakowało.